Statystyki są bezlitosne. Co piąty pieszy, który traci życie na drogach Europy, ginie w Polsce. W przeliczeniu na milion mieszkańców corocznie w naszym kraju traci życie 32 pieszych, z czego połowa na przejściach, czyli tak zwanych zebrach. Skalę zjawiska obrazuje porównanie z innymi krajami – w Niderlandach to 3 osoby na milion, w Szwecji 4, a w graniczących z naszym krajem Czechach – 16. 

Co jest przyczyną problemu?

Pierwsze próby zwiększenia bezpieczeństwa na drogach liczą sobie już ponad 150 lat. Ich geneza jest ściśle związana z rewolucją przemysłową i powszechnym użyciem silników parowych. Napędzane nimi pojazdy zdolne były rozwijać prędkość 25 km/h, jednak ówcześni ustawodawcy ograniczyli ją normami prawnymi do zaledwie 3 km/h w mieście i 5 km/h poza nimi. Dodatkowo pojawił się obowiązek poprzedzania takiego pojazdu przez osobę biegnącą przed nim z czerwoną flagą lub latarnią w ręku. Co ciekawe, nawet te, radykalne i ekstrawaganckie z dzisiejszego punktu widzenia metody nie zapobiegły występowaniu wypadków.

Obecnie prędkość poruszania się w obrębie obszaru zabudowanego jest najczęściej ograniczona do 50 km/h. To i tak więcej niż wynosi rzeczywista średnia prędkość samochodów w dużych miastach – ta rzadko kiedy przekracza 40 km/h. Jak to możliwe, skoro moc silników samochodowych ustawicznie rośnie, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h nawet w popularnych autach rodzinnych rzadko kiedy wynosi więcej niż 10 sekund? Winę za taki stan rzeczy ponosi zagęszczenie samochodów znajdujących się w użyciu. Dokładna ilość pojazdów poruszających się po polskich drogach jest trudna do oszacowania – dane udostępniane przez Centralną Ewidencję Pojazdów i Kierowców są niejednoznaczne, jednak nawet bazując na mało precyzyjnych informacjach, trzeba uznać, że po polskich drogach porusza się około 30 milionów pojazdów różnego typu. Tak duże zagęszczenie nie tylko ogranicza prędkość przelotową, ale jest też przyczyną frustracji, która z kolei leży u podstaw wielu nieracjonalnych zachowań i szarżowania wszędzie tam, gdzie tylko pojawi się przysłowiowy kawałek prostej. Problemem nie jest więc rozwój technologii, lecz mentalność kierowców.

Remedium

Jeżeli narzucone normy prawne nie zdają egzaminu, to należy sięgnąć po środki bezpośrednio ograniczające prędkość poruszania się pojazdów. To właśnie nadmierna szybkość w zdecydowanej większości przypadków odpowiada za utratę zdrowia, a często także życia przechodniów. Jest to szczególnie istotne w przypadku dróg bezpośrednio graniczących z terenem szkół, przedszkoli, szpitali, jednym słowem wszystkich miejsc użyteczności publicznej w pobliżu których występuje wzmożony ruch pieszych. Skutecznym rozwiązaniem jest stosowanie progów zwalniających. Te mogą być montowane na stałe w sposób systemowy lub też mieć charakter tymczasowy, szczególnie przydatny w akcjach interwencyjnych. 

Progi samochodowe dostępne w ofercie firmy Matech działają skutecznie, nie naruszając powierzchni dróg. Powodują ograniczenie prędkości pojazdów, są bezpieczne, a więc nie niszczą zawieszenia samochodów i nie powodują spadku komfortu podróżowania użytkowników komunikacji miejskiej. Działają też prewencyjnie – piraci drogowi omijają trasy wyposażone w progi zwalniające. Taka forma dbania o bezpieczeństwo jest nie tylko ekonomiczna i skuteczna, ale również trwała.